sobota, 29 kwietnia 2017

Rozdział 3😊

-Jeeeeny. Jest z Bełka. Gra tam w drużynie juniorów i w reprezentacji, chodzi do liceum   tutaj ale od nowego roku chce się przenieść do Bełchatowa.
-Siatkarz?-zapytał zdziwiony Kacper
-No tak
-Masz jakieś jego zdjęcie? -zapytaniu wróciłam do przesłuchań.
-No na telefonie mam jedno.
-No to pokazuj!
Pokazała nam zdjęcie przystojnego brunetka.  No fiu fiu ale sobie wybrała! 
-No no no Natka niezłe ciacho.
-No wiem. Koleżanki mi go zazdroszczą. To najprzystojniejszy chłopak w szkole.
-No dobra bo my tu gadu gadu a ja miałem wam coś powiedzieć.
-No juz cie słuchamy.  Zaczynaj.
-No bo wy mieszkacie w Łodzi no i ja też.
-Na prawdę? Ameryki nie odkryłeś!- ona to jak zwykle musi się wtrącić.
-Cicho mała gnido. To co powiem ciebie w 100% zadowoli. Otóż postanowiłem wynająć mieszkanie w Bełchatowie.
-A co my mamy z tym wspólnego?
-Otóż to, że Maciek tez chce to zrobić i znaleźliśmy takie fajne dwa domki zaraz obok siebie i pomyśleliśmy ze może wy z nami zamieszkanie.
-Ale ja nie zostawię tutaj Kingi! -krzyknęła młoda.
-O was też pomyśleliśmy. Gracie w drużynie tutaj, ale tam jest świetna szkoła sportowa i klub. Konczycie gimnazjum wiec moglybyscie tam chodzić.
-No to jest zajebisty pomysł!  Chociaż raz powiedziałeś coś mądrego! 
-Te te te hamuj się!
-No a ty co o tym myślisz?
-Kacper... ja nwm. Musiałabym tutaj wszystko zostawić...
-Ale tam będziesz miała nas. Chcesz zostać tutaj sama?
-No właśnie Ola zgodz się!- prosiła siostra.
-No dobra.
-Huraaaaa musze zadzwonić do Kingi!-krzyknęła i pobiegła do swojego pokoju.
-Nawet nie wiesz jak się ciesze. W zasadzie to mu już kupiliśmy te domki wiec teraz trzeba tylko się wprowadzić.
-Jesteś niemożliwy.-pocałowałam go w policzek.
-Wiem, wiem. I za to mnie kochasz.
-Oczywiście. -przytuliłam się do niego.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę i musiał się zbierać. Ja wzielam prysznic i położyłam się spać.

Rozdział 2 😘

-Jeeeeny. Jest z Bełka. Gra tam w drużynie juniorów i w reprezentacji, chodzi do liceum   tutaj ale od nowego roku chce się przenieść do Bełchatowa.
-Siatkarz?-zapytał zdziwiony Kacper
-No tak
-Masz jakieś jego zdjęcie? -zapytaniu wróciłam do przesłuchań.
-No na telefonie mam jedno.
-No to pokazuj!
Pokazała nam zdjęcie przystojnego brunetka.  No fiu fiu ale sobie wybrała! 

-No no no Natka niezłe ciacho.
-No wiem. Koleżanki mi go zazdroszczą. To najprzystojniejszy chłopak w szkole.
-No dobra bo my tu gadu gadu a ja miałem wam coś powiedzieć.
-No juz cie słuchamy.  Zaczynaj.
-No bo wy mieszkacie w Łodzi no i ja też.
-Na prawdę? Ameryki nie odkryłeś!- ona to jak zwykle musi się wtrącić.
-Cicho mała gnido. To co powiem ciebie w 100% zadowoli. Otóż postanowiłem wynająć mieszkanie w Bełchatowie.
-A co my mamy z tym wspólnego?
-Otóż to, że Maciek tez chce to zrobić i znaleźliśmy takie fajne dwa domki zaraz obok siebie i pomyśleliśmy ze może wy z nami zamieszkanie.
-Ale ja nie zostawię tutaj Kingi! -krzyknęła młoda.
-O was też pomyśleliśmy. Gracie w drużynie tutaj, ale tam jest świetna szkoła sportowa i klub. Konczycie gimnazjum wiec moglybyscie tam chodzić.
-No to jest zajebisty pomysł!  Chociaż raz powiedziałeś coś mądrego! 
-Te te te hamuj się!
-No a ty co o tym myślisz?
-Kacper... ja nwm. Musiałabym tutaj wszystko zostawić...
-Ale tam będziesz miała nas. Chcesz zostać tutaj sama?
-No właśnie Ola zgodz się!- prosiła siostra.
-No dobra.
-Huraaaaa musze zadzwonić do Kingi!-krzyknęła i pobiegła do swojego pokoju.
-Nawet nie wiesz jak się ciesze. W zasadzie to mu już kupiliśmy te domki wiec teraz trzeba tylko się wprowadzić.
-Jesteś niemożliwy.-pocałowałam go w policzek.
-Wiem, wiem. I za to mnie kochasz.
-Oczywiście. -przytuliłam się do niego.

Po siedzieliśmy jeszcze  chwilkę i musiał się zbierać.  Ja wzielam prysznic i położyłam się spać.

Rozdział 1 🎉🎉🎉

Dziś jest środa.  Dzień jak co dzień.  Wstaje o 7, żeby się przygotować i obudzić Natkę do szkoły.  Za niedługo koniec roku szkolnego wiec musi teraz pilnować ocen i chodzić do szkoły. Po śmierci rodziców obiecała mi, że jeśli się nią zaopiekuje nie będzie stwarzać mi żadnych problemów. I właśnie tak jest. Co prawda czasami się jakieś zdarzają jak to z nastolatką. Wstalam zrobiłam śniadanie, i poszłam obudzić siostrę. Po zjedzeniu pierwsza zajęłam łazienkę.  Zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się.

Po mnie weszła Natka. Na dworze było bardzo ciepło dlatego poleciłam jej spodenki. Mimo swoich 15 lat, a już za dwa tygodnie 16 wygląda dojrzale, nie tak jak niektóre 15 latki w dwóch kucykach i różowych sukieneczkach. Często pozyczamy sobie ubrania i chodzimy razem na zakupy. Kiedy była już gotowa:

Ruszylysmy w stronę szkoły.  Najpierw ją tam odwiozłam, a później pojechałam do pracy. Przywitała się uśmiechem i miłym "Dziękuję" z panem Jarkiem-ochroniarzem, który otworzył mi drzwi i usiadłam za recepcja. Za jakieś 30 minut zaczną się schodzić te wielkoludy na trening.  Oczywiście tak jak pomyślałam tak było.  Pierwszy o dziwo przyszedł Conte.
-Hej piękna.
-Hej, hej. Co ty dziś tak wcześnie?
-A bo ładna pogoda to stwierdziłem ze się przejdę i wyszedłem trochę wcześniej żeby móc jeszcze porozmawiać z naszą śliczna sekretarka.
-Nie czaruj Facu nie czaruj.
-Oj nie co? Oho chyba nici z naszej rozmowy bo twój "przyjacielskie zbliża. -słowo przyjaciel wziął w tzw króliczki. Każdy w drużynie twierdził że będziemy bądź juz jesteśmy para ale my się zawsze tłumaczymy ze to tylko przyjaźń i nic więcej,  a właściwie to ja się tłucze bo Kacper zawsze tylko sie cały spina i nic nie mówi. Taki przyjaciel!
-Ale dlaczego przecież możemy porozmawiać.
-Wiesz, chyba nie chce dostać w mordę za podrywanie cie.-powiedział i się zasmialismy. W tym czasie tez przyszedł do nas kacper.
-Cześć.  A wy z czego tak cieszycie?
-A bo Facu kawał opowiadał.
-To powiedz jeszcze raz tez chętnie posłucham.
-Yyyy ale to taki +18 Kacperku. Nie dla ciebie.
-Spadaj Conte.
-Dobra dobra już was zostawiam misiaczki.- powiedział i udał się do szatni.
-Co robisz dzisiaj wieczorem?
-Dzisiaj wieczorem? Nwm pewnie siadzie my z Natką przed TV i coś poogladamy.
-To mam lepsza propozycje. Może wpadnę do was, kupię po drodze pizze i pogadamy? Mam wam bardzo ciekawa rzecz do powiedzenia.
-A nie możesz teraz? Juz jestem ciekawa.
-Nie. Chce żeby Natka tez przy tym była. 
-Hmmm. No ok to o której?
-Nooo o 17 będę.  Dzis nie mamy drugiego treningu wiec wpadnę.
-OK.  To do zobaczenia.
-Pa.-poszedł do szatni. Po 30 minutach kiedy zjawili się już prawie wszyscy zawodnicy było słychać pisk butów i uderzenia piłek.
-Michał idioto mówiłem żebyś tamtędy nie jechał bo tam są korki to ty nie! A teraz będziemy biegać przez ciebie karne okrążenia!- usłyszałam Wlazlego i zasmialam się.
-Dobra już dobra. Nie spinaj się tak. Przynajmniej zrzucisz tą wczorajszą szarlotke.
-Cicho bo trener usłyszy! -cali oni zawsze się kłócą ale i tak się godzą. Przebiegli obok recepcji tak szybko, że chyba nawet mnie nie zauważyli. O godzinie 11 zakończył się trening i wszyscy ruszyli do domów. Ja z racji odwołane treningu mogłam wyjść juz o 13. Wsiadlam do samochodu i ruszyłam w stronę Łodzi, gdzie mieszkalysmy. Pojechałam po siostrę i razem wróciliśmy do domu.  Około 17 przyszedł Kacper.
-Cześć dziewczynki.
-Cześć chłopczyku.- oczywiście odpowiedziała mu moja siostra nie lubiła jak tak się do nas zwracał.
-Usiadzmy musze wam coś ważnego powiedzieć.
-No słuchamy cie.
-Masz pizze? I nic nie mówisz? -krzyknęła Natalka i pobiegł bo karton. Od razu włożyłem sobie kawałek do buzi.
-Nie jedz tyle bo będziesz gruba!
-Cicho bądź.  Ty już jesteś Kacperku.
-Nie prawda to same mięśnie. A ciebie nie będzie chciał żaden chłopak.
-Hahaha śmieszne. Juz mnie chce.
-Co masz chłopaka?  I nic mi nie powiedziałaś? -ups chyba nie chciała się wygadać.
-Yyyy no booooo...
-Jak się nazywa?
-Kamil
-Skąd jest? Jak wygląda?
-A co to jakieś przesłuchanie?
-Ile ma lat?

Prolog...

Wiecie jak to jest tracąc wszystko co najważniejsze? Tracąc rodzinę? Pewnie niektórzy z was przyszli przez takie piekło. Ja tez przez nie przeszłam. Dwa lata temu zginęli moi rodzice, mieli wypadek samochodowy. Jechali na święta do babci i jakiś kretyn w nich wjechał. Przeżyła tylko moja siostra, która jest ode mnie o 5 lat młodsza. To co działo się po telefonie ze szpitala zmieniło diametralnie moje całe życie. Nasze całe życie bo mojej siostry również. A co gorsze? Babcia, kiedy dowiedziała się ze mieli wypadek dostała zawału i zmarła. Trzy pogrzeby to było za dużo. Każdy w rodzinie był załamany.  Nikt nie wierzył ze sobie poradzimy. Z dnia na dzień musiałam stać się matka i ojcem dla mojej siostry musiałam się nią zaopiekować.  Niestety, ale rodzina się od nas odwróciła.  Obwiniaja nas za śmierć babci.
Mamy z siostra tylko siebie i przyjaciół najlepszych pod słońcem. Alcie, Kacpra, Kingę i Maćka. Ala i Maciek to zakochana od jakiś 2 lat para, Kinga-siostra Ali i Natalka-moja siostra znają się od małego, tak jak ja z Alcia i chodzą razem do klasy.  Mówią, że są  bliźniaczkami bo urodziły się w ten sam dzień.  Taki fajny zbieg okoliczności.  Mamy też rodziców Kacpra, którzy nas bardzo dobrze znają i pomagają. W końcu to dzięki nim nie zabrali nam domu i mogę się opiekować Natalką. Tata Kacpra- pan Tadeusz załatwił mi nawet prace, jako sekretarka w klubie, w którym jest prezesem. Jego mama-pani Jadzia jest prawnikiem wiec pomogła dużo po śmierci rodziców. To przykre ale nasi wujkowie chcieli nas wyrzucić z naszego domu, a potem go sprzedać i podzielić się pieniędzmi. Czy tak postępuje rodzina? No chyba nie.

                        ~•~
Mamy juz taki mini prolog! Miłego czytania. I pozostaw coś po sobie! 😀😁😚

Bohaterowie.

Aleksandra Orzechowska 20 lat.
Kacper Piechocki 22 lata
Alicja Mołoń 20 lat.-przyjaciółka Oli i dziewczyna Maćka.
Maciej Muzaj 23 lata.
Natalia Orzechowska 15 lat. Siostra Oli
Kinga Mołoń 15 lat. Przyjaciółka Natalii i siostra Ali.

I inni...

Zapoznanie.

Cześć wszystkim! Startuje tutaj z nową historia. To co pisze to tylko wytwór mojej wyobraźni. Nic nie stało się na prawdę. Zapraszam Na Kacpra i Ole.