środa, 31 maja 2017

Rozdział 7

Dziś urodziny dziewczyn wiec  przed 17 był po nas Kacper. Stwierdziliśmy ze te urodziny spędzimy z pizzerii ponieważ dziewczyny chciały wyjść później na jakieś ognisko. Po złożeniu życzeń i prezentach zjedliśmy pizze i chwile posiedzieliśmy. Do mieszkania wracałam  z Alą.
-Ola mam pomysł! 
-Dobra dawaj.
-Idziemy na imprezę!
-Teraz?
-Nie za 40 lat jak będziesz stara i brzydka!
-Nie, nie chce mi się.
-Nie bądź zgred! No chodź! Wyskoczymy w jakieś kiecki i ruszamy! I nie chce słyszeć odmowy! 
-No niech Ci będzie.
-No i gites majonez! To będzie taka pożegnalna imprezka!
Doszlysmy do mieszkania i szybko wskoczylysmy w kiecki. Oczywiście krótkie 😂 Zamowiłyśmy taxi i po 2h byłyśmy pod klubem. Na początku podeszłyśmy do baru i wypilysmy po drinku. Od razu zjawili się chętni do tańca wiec ruszyliśmy na parkiet!  Zabawa była PRZEDNIA! Tak dobrze to ja się jeszcze nie bawiłam! Nawet nie wiem kiedy nie kontaktowałam ale film urwał mi się chyba po 12...
    Obudziły mnie promienie słońca wdzierajace się przez niezasłonięte okno. Głowa mnie napierda*ała! Otworzyłam oczy i zauważyłam, że nie jestem u siebie w mieszkaniu. Podnioslam się i od razu wytrzeźwiałam. Obok mnie spał przystojny brunet, zetknąłem pod kołdrę...niestety...byłam naga. Szybko ubrałam się i prawie płacząc wybiegłam z mieszkania. Nie mogłam się uspokoić. Cały czas płakałam, a ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. Kiedy dobiegłam do mieszkania od razu wpadłam do łazienki i wzielam długą kąpiel. Chciałam zmyć z siebie dotyk tego debila. Jak mogłam być tak głupia? Jak mogłam się z nim przespać? Jak mogłam się aż tak upić? Co teraz zrobię? Boże...mam nadzieje ze chociaż miał gumkę!  Przecież ja nie biorę tabletek! Ja się chyba zabije...zaczęłam panikować. Po godzinie wyszłam z łazienki i udałam się do sypialni. Po kilku minutach usłyszałam pukanie do drzwi.
-Mogę? -zapytała Natalka
-Tak.
-Stało się coś? Gdzie byłaś całą noc? Martwilam się.-powiedziała z troską siadając obok mnie na łóżku
-Spałam u Ali.
-Nie kłam! Dzwoniłam do niej!-jestem w dupie... jak jej powiem to mnie weźmie za dziwke, ale to moja siostra...
-Nie wiem gdzie byłam...
-Jak to?
-Przespalam się z kimś.-opuściłam głowę.
-Co? Z kim?
-Nie wiem...tylko proszę nie miej mnie za dziwke ja się upilam i...
-Ola...nie tłumacz się. Nie mam cię za dziwke. Po prostu...
-Po prostu się upilam i przespalam z pierwszym lepszym...-rozplakalam się.
-Będzie dobrze. -przytuliła mnie.
-A jak było na ognisku?
-No spoko.
-Tylko tyle?
-No fajnie było no. Musze ci coś pokazać! -powiedziała i wyciągnęła rękę, na której miała zawieszona śliczną srebrna bransoletkę z małym serduszkiem.
-Jajku ale cudo! Od kogo to?
- Od Kuby. Jest piękna.
-No trochę musiał tez na nią wydać-zasmialam się
-Wiem, nie chciałam jej przyjąć no bo była na pewno droga ale on się uparł i powiedział ze prezentów się nie oddaje wiec musiałam przyjąć.
-Fajny musi być.  Kiedy go poznam?
-No fajny, fajny. Nwm może na balu.
-Ah no tak! Bal! Całkiem o nim zapomniałam!
-No widzisz gdyby nie ja to byś zginęła na tym świecie! To już za tydzień!  Dobrze ze chociaż masz w czym iść!
-No chociaż tyle dobrego. Ale to jeszcze tydzień także izi pizi!
-Idziesz z Wojtkiem?
-No tak, przecież wiesz.
-Chciałam się tylko upewnić.
-Aha. Przepraszam Cię, ale chciałabym się przespać.
-Juz idę. To dobranoc!
  Wyszła z pokoju a ja od razu zasnąłam. Miniona  noc była najgorszą w moim nędznym życiu!  Obudziłam się dopiero o 17! Dobrze ze dzisiaj niedziela... ale jutro znowu praca...
  Wstalam i poszłam zrobić sobie coś zjeść po czym ogladnelam chwile TV i znów poszłam spać.  Następnego dnia od 8 byłam  już w pracy i jak na złość ciągle ktoś dzwonił. Był u mnie chwile Wojtek i zapraszał mnie wieczorem na kawę ale odmówiłam.  Nie wiedziałam co może sobie pomyśleć.  Jest fajny ale nie dla mnie. Zdecydowanie nie dla mnie! Po pracy wróciłam do domu, zrobiłam obiad i czekałam na Natalke, która była jeszcze na treningu. 
*dzień balu*
Juz dziś bal! Z jednej strony się ciesze, ale z drugiej nie bardzo. Fajnie będzie się pobawić i porozmawiać ze znajomymi ale ostatnio zabawy źle mi się kojarzą. Chyba każdy wie dlaczego...Ubrana, uczesana i pomalowana czekałam na Wojtka, który miał się pojawić za 5 minut. Natka juz dawno pojechala z Kubą bo mieli jeszcze gdzieś podjechać.  Trochę boję się spojrzeć znowu Kacprowi w oczy...ostatnio nie wiele ze sobą rozmawiamy. A właściwie odkąd  chciał się dowiedzieć co się stało, że byłam "nieobecna duchem" w pracy i ciągle zamyślona. Powiedziałam mu wtedy ze to nie jego sprawa i żeby się nie interesował i takim oto sposobem nie rozmawiam z nim od wtorku. Jest moim przyjacielem ale nie chce mu o tym opowiadać. Wie tylko Natka i Ala i nikt więcej!

                                  ~•~
Jest nowy! Mam nadzieje, ze będzie się podobał!  Czy Ola powie Kacprowi o nocy z ukochaną? Tego to jeszcze ja sama nie wiem! 😂 Do następnego!  😘

niedziela, 21 maja 2017

Jestem też tutaj! Polecam tą aplikacje z całego serca!

Uważam, że ta opowieść ci się spodoba: " Miłosne rozterki autorstwa null na Wattpad http://my.w.tt/UiNb/aXL618uUkD

Rozdział 6

Następnego dnia z samego rana poszłam z Ala, Kacprem i Mackiem do galerii aby wybrać coś dla dziewczyn. Po 2,5 godz. chodzenia po sklepach mieliśmy już wszystko kupione wiec chłopcy pojechali na trening, a my rozeszlysmy się do swoich mieszkań. Zrobiłam obiad i czekałam na Natkę. Około 15 była już w domu wiec zjadlysmy obiad i ogladałyśmy tv kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie chciało mi się wstawać wiec po dość długim dzwonieniu Natka się zdenerwowala i poszła otworzyć.
-Jezu Piechocki czy ty nie możesz wejść bez dzwonienia? -usłyszałam z przedpokoju- Przecież dobrze wiesz, że nie zamykamy drzwi!
-Wole was pomęczyć.-zaśmiał się
-Nie lubię cie!
-I vice versa!-krzyknęła i weszli do pokoju
-Hejka.
-Cześć. Jak tam na treningu?
-Yyyy no jak zawsze
-Aha.
-Nie no widzę, że tryskasz entuzjazmem-zaśmiał się
-Nic mi się nie chce! 
-To szkoda, bo właśnie przyszedłem wam powiedzieć, że mogę jutro zabrać cześć waszych rzeczy do Bełchatowa.
-Co?-zasmialam zdziwiona
-Co co? Nie pamiętasz? Przeprowadzacie się do mnie!
-Aaaa no tak!-face palm!-Głupia ja!
-To co? Spakujecie się dzisiaj trochę?  Bo później nwm czy zmieścimy wszystko na raz.
-A spakujesz mnie?-zapytałam słodko
-Ja?
-Nooooo przecież wieeeeesz, że cie luuuuubie.
-No dobra. Ale mogę ci co jedynie pomóc!
-OK!  To chodźmy! 
-Ejejeje a mi kto pomoże? -zapytała młoda
-Hahahah pomógłbym ci ale przecież ty mnie nie lubisz!
-Oj no przecież żartowałam!
-Nie ma mowy on pomaga mi i koniec kropka! A ty juz zmykaj do pokoju się pakować! -powiedziałam i chwytając chłopaka za rękę ruszyłam do swojej sypialni.
-Dużo tego ma być?
-No wiesz...za tydzień i tak już się przeprowadzimy tak całkowicie, wiec możesz dać trochę więcej, żeby później nie jeździć tyle razy.
-No spoko.
-Tylko patrząc na twoją szafę to chyba trzeba będzie jeździć z 10 razy!
-Oj nie dramatyzuj! Zmieścimy się w dwóch!  Dzisiaj połowa i za tydzień połowa!  A poza tym to mogę swoim coś zawieźć jak będę jechała do pracy! Mam tam mieszkać a nawet nie wiem gdzie!
-Nie nie nie! Dom zobaczysz dopiero za tydzień!  To będzie taka mala niespodzianka!
-Seeerio? Kacper no weź...
-Niespodzianka!
-Ale ja nie lubię niespodzianek! A już na pewno nie lubię zapowiedzianych niespodzianek!
-No to chyba będziesz musiała polubić kotku.-uuuuuuuuu słodzi
-Kotku? Kacper bez takich!
-A pamiętasz jak mówiłem na ciebie " Big Snack"(wielka przekąska)?
-Ej to było głupie! 
-No wiesz nie wszystkie dziewczyny jedzą na kolacje 10 kanapek.
-No co! Przecież byłam głodna! Cały dzień nic nie jadłam wiec musiałam to nadrobić.
-Taaak tylko to ja później słuchałem twoich żali, że żaden chłopak cie nie chce bo jesteś gruba.
-Od tego są przyjaciele nie?
-No pewnie. Ale już więcej tak nie rób!
-Pożyjemy, zobaczymy-zasmialam się i usiadłam na łóżku
-Dobra, spakowana?
-Nooo chyba tak.
-Chyba?
-No bo wydaje mi się ze o czymś zapomniałam ale nwm o czym.
-Może o mózgu?
-Chyba ty!- krzyknęłam i rzuciłam się na niego. Zaczęłam go laskotac lecz on (jak zwykle) okazał się silniejszy i po chwili leżał nade mną i mnie łaskotał.
-Kacper!...Kacperek!...Kacpiś!...no weź juz przestań!  Nie mogę mówić! -ledwo co powiedziałam ale on chyba nie miał wgl zamiaru przestawać. Po chwili chwycił mnie za nadgarstki i przeniósł je nad moją głowę
-A co za to dostane?-zapytał siedząc na mnie okrakiem
-A co byś chciał?-zapytałam a on po chwili namysłu wskazał na swój policzek-serio? Tylko tyle?
-No wiesz... zawsze mogę coś jeszcze wymyślić.
-Nie nie! To ci wystarczy!
-Tak?
-Tak. No chodź tutaj.-pochylił się, a ja spojrzałam w jego oczy i za nic w świecie nie mogłam się od nich oderwać.  Było w nich coś takiego...nie wiem nawet jak to opisać.  Pierwszy raz idzie coś takiego w jego oczach. Nie mogłam od nich odezwać wzroku. Jego twarz była coraz bliżej mojej i kiedy dzieliło nas dosłownie kilka milimetrów...
-Ja juz spako...-zaczęła się młoda wchodząc do mojego pokoju i widząc nas w tej sytuacji. Momentalnie Kacper zszedł ze mnie i schował twarz w dłonie.  Nie wiedziałam co zrobić ani tym bardziej co powiedzieć. -Przepraszam.-powiedziała zawstydzona-nie chciałam wam przeszkodzić. Myślałam, że się pakujecie. -Nie słysząc od nas żadnej odpowiedzi dodała.-Yyyy to ja wyniósł te rzeczy do przedpokoju.-powiedziała szybko i wyszła. Popatrzyłam na przyjaciela (?) ale nadal nie zmienił swojej pozycji. Przez chwilę panowała uciążliwa cisza.
-To co z nosimy to dzis czy jutro?-zapytałam by przerwać tą dziwna sytuacje
-Możemy dziś.  Jutro nie będę musiał jeździć. - wzięliśmy kartony (5) i wyszliśmy w przedpokoju stała Natalia która dziwnie na nas patrzyła, ale w sumie nie dziwie jej się...
-Znosimy? -zapytała
-Tak.-odpowiedziałam szybko i wyszłam na korytarz. Po włożeniu wszystkiego do auta Kacper bez żadnego pożegnania wsiadł do samochodu i odjechal. To było dziwne...

                                  ~•~

Hejka! Taki rozdział o niczym w zasadzie. Jak dla mnie to nudny, a w szczególności na początku.
Chciałabym dodawać rozdziały regularnie  (co sobote/niedziele) ale nie jestem pewna czy dam radę napisać w tygodniu. Będę się starała! Do następnego!

czwartek, 4 maja 2017

Rozdział 5

Następnego dnia wstalam około 7, zrobiłam śniadanie i przygotowałam się do pracy po czym obudziłam Natkę. Zjadlysmy i wyszliśmy z mieszkania. Odwiozłam ja pod gimnazjum i ruszyłam do Bełchatowa. Po wejściu na halę przywitała się z Panem Jarkiem i ruszyłam na swoje stanowisko. Po chwili przyszedł prezes.
-Olu dziś mam dla ciebie zadanie wyjątkowe. 
-Słucham wujku.-Tak pozwolił nam z Natką do niego mówić.
-Dzwonił Nawrocki i wypadła mu jakaś ważna sprawa rodzinna. Nie może wstawić się na trening a drugi trener jeszcze nie wrócił z urlopu. Dam Ci całą rozpiskę ćwiczeń.  Zajmiesz się nimi?
-Ale ja? Nie może tego zrobić statystyk albo lekarz? Nie wiem czy dam radę...
-Oluś nie mogą mamy teraz końcówkę rozgrywek mają pełno papierów do wypełnienia juz ich pytałem. Zawodnicy cie znają i lubią a ja będę do was zaglądał żeby nie rozmieścić hali. To dla mnie bardzo ważne...
-No dobrze ale pójdzie wujek tam ze mną i im to powie?
-Tak oczywiście. Jest jeszcze 15 minut także za chwilę tu przyjdę i pójdziemy tam razem. 
-Dobrze.
-Dziękuję ratujesz mi życie. Oczywiście wynagrodze cie za to.-uśmiechnął się. 
-Dziękuję-No każdy grosz się przyda. Po 15 minutach kiedy byli już chyba.wszyscy na hali poszliśmy tam z prezesem. Kiedy siatkarze zobaczyli w drzwiach prezesa od razu stanęli na zbiórce. Nie wiedziałam że boją się tak małego człowieka jakim jest wujek. Chciało mi się śmiać. 
-Dzień dobry!-krzyknęli  chórem.
-Dzień dobry. Dzisiaj będziecie słuchać się Oli. 
-Ale dlaczego? Co z trenerem?-zapytał o dziwo punktualny dziś Winiar.
-Trener ma ważne sprawy rodzinne. Macie się jej słuchać a ja będę do was zaglądał! A iiiiiii Włodarczyk!  Ty masz jej pomóc to wszystko ogarnąć, ćwiczenia i wgl to wszystko dobrze?
-Oczywiście.
-No to świetnie. Nie zabijcie mi jej tylko. Widzimy się za chwilę! -krzyknął i wyszedł z hali. Chłopcy wrócili do rozciągania. Było mi przykro bo Kacper tylko się na mnie dziwnie popatrzył i poszedł na drugą stronę sali. 
-No hej-Muzaj pocałował mnie w policzek na przywitanie.-widzę ze chwilowy awans. No no z sekretarki od razu na trenera.-zaśmiał się 
-Hahaha bardzo śmieszne.  Ja po prostu pomagam.
-Wiem, wiem. Odzywał się do ciebie?
-Nie. 
-Będzie dobrze, zobaczysz jeszcze się pogodzicie.
-Dobra dobra a teraz wracaj do ćwiczeń a nie się omijasz. Jeśli myślałeś ze mnie zaglądasz i nie będziesz musiał ich robić to się grubo myliłeś.
-Eeeeeej a już tak dobrze szlo....
-Muzaj ćwicz! -krzyknęłam na niego ze śmiechem. 
-Cześć piękna.-kolejny buziak tym razem od Włodarczyka.
-Cześć przystojniaku.-uśmiechnęłam się  
-Jak tam?
-Spoko. Czemu nie ćwiczysz? 
-Mam ci pomagać,  czyli musze tu z tobą posiedzieć i sprawdzać czy wszyscy ćwiczą. 
-No nie wiem...
-Oj no zlituj się mam takiego kaca ze masakra nie chce mi się ćwiczyć. -No dobra dobra przekonałeś mnie. Ale jak wejdzie przez to ćwiczysz 
-Oczywiście!
Posiedziałam z moim "pomocnikiem" jeszcze chwilkę dopóki nie wszedł prezes. Popatrzył co robią i znów wyszedł. 
-No i znów jestem. To co z tą kawą?-Tak Włodi zaprosił mnie na kawę. Bajeruje mnie już od początku naszego posiedzenia.
-No w sumie to czemu nie-uśmiechnęłam się 
-Super. To co po treningu?
-Może być. 
-Znam fajna kawiarnie za rogiem. 
-OK.  
Po gadaliśmy jeszcze chwile i po 2,5 h skończył się trening, a siatkarze poszli się przebrać i umyć.  Ja poszłam do prezesa i zdałam mu relacje z tych 3 godzin. Był mi bardzo wdzięczny i oczywiście już przelał mi na konto moje wynagrodzenie. Kurwa co? Nie wierzę...Za jeden trening na którym tylko siedziałam od przelał mi 8 tysi? Poszłam do niego i jeszcze chwile się kłóciłam ale to i tak nic nie dało.  No nic przynajmniej bede mogła sobie pozwolić na jakieś ZAKUPYYYYYYYY! Z racji że na hali zostali już tylko lekarze prezes i sprzątaczki mogłam się zbierać. Wzielam torebkę i wyłączyłam komputer. Po chwili zjawił się Włodi.
-Idziemy?
-Idziemy.
Weszliśmy do małej kawiarni i zamówiliśmy po kawie i kawałku sternika. Wiedziałam że z nim się nie będę nudzić no ale nie wiedziałam że będzie tak fajnie. Ludzie na nas dziwnie patrzyli, ponieważ cały czas się śmieliśmy. Zorientowałam się która jest godzina dopiero kiedy zadzwoniła do mnie siostra z zapytaniem gdzie jestem. Siedzieliśmy tam już 4 godziny
-Jeny Włodi juz 15 musze iść. 
-Może Cię odwioze?
-Dzięki ale jestem autem.
-A no tak ty z Łodzi.
-No to co idziemy?
-Idziemy.
Poszliśmy pod hale. Kiedy staliśmy kolo mojego auta zapytal.
-Słuchaj bo mam do ciebie prośbę...-zmieszał się.  
-Wal śmiało.
-Poszlabys ze mną na ten bal? 
-A twoja dziewczyna/narzeczona?
-Jestem singlem.-zasmial się.-To jak?
-Nooo dobrze mogę pójść. 
-Świetnie. Dogadamy się jeszcze z wszystkim ok?
-Dobrze. Ja juz musze jechać pa!-pocałowałam go w policzek i odjechalam. W domu byłam po godzinie. Ahhh te korki...
-Gdzieś ty tyle była? 
-Włodi zaprosił mnie na kawę i zagadalismy się....
-Włodi?
-No Włodi a co nie może? 
-No może ale myślałam że jesteś gdzieś z Kacprem...
-Nie. I zaprosił mnie na bal.
-Kacper?
-Nie! Wojtek!
-Nie zgodzilas się prawda?
-A dlaczego miałabym mu odmówić?  Zgodziłam się.
-Bo ty tam miałaś iść z Piechockim rozumiesz PIE-CHO-CKIM!
-No przepraszam bardzo ale pan wielce urażony nie wiadomo czym dzisiaj jak mnie zobaczył na hali to odszedł na drugą stronę i nawet się nie przywitał!  
-Co za kretyn z niego...
-Hamuj się młoda. 
-Przepraszam ale no...
-Co?
-Bo wy byście tak ładnie wyglądali...
-My?
-No wy. Ja wiem, że wy się tylko przyjaźnicie ale Ola mi się wydaje, że jemu juz nie wystarcza przyjaźń.
-O czym ty mówisz? 
-No widzę jak na ciebie patrzy.
-Jak?
-Tak jak Maciek na Ale. 
-Wydaje ci się. 
-Nie. Oni też to potwierdza. Ola on się chyba w tobie zakochał. Nie jak w przyjaciółce czy siostrze ale jak w dziewczynie.
-Młoda co ty bredzisz. To niemożliwe rozumiesz? Powiedziałby mi.
-A ty gdybyś się w nim zakochała powiedzialabys mu?
-No nie nie chciałabym zniszczyć tej przyjaźni.-powiedziałam po chwili zastanowienia. 
-No widzisz. Porozmawiaj z nim.
-O nie nie nie! Ja pierwsza sie nie odezwę!
-Jak dzieci no jak dzieci.
-Dobra co jemy? 
-Nie wiem, zróbmy kotlety dawno były
-No mogą być. 
Po zjedzeniu obiadu wyszliśmy na zakupy. Po drodze spotkaliśmy Kingę. Dziewczyny zaczęły rozmawiać o zbliżających się urodzinach a ja wtedy sobie przypomniałam ze przecież nawet nic dla nich nie mam! Muszę iść na zakupy! I oczywiście zadzwonić do przyjaciółki bo ona pewnie też zapomniała. Po zakupach powoli szlysmy do domu obladowane torbami.
-Ola powiedz mi czemu nie wzielysmy auta? 
-Bo jesteśmy głupie!-zasmialam sie-miały być małe zakupy.
-Taaa małe. Widać właśnie. 
Kiedy dochodziłyśmy pod blok zobaczyłam znajome auto.
-Natka czy to auto Kacpra?
-No tak. Ale co on tu robi?
-A skąd mam to wiedzieć? 
-Chodźmy szybciej bo pewnie koczuje pod drzwiami.
  Tak jak powiedziała tak było. 
-Cześć głąbie-jak oni się uwielbiają. 
-Cześć smarkulo. Ola możemy pogadać? 
-Tak. Wejdź.  
-Wiecie co? Ja musze skoczyć do Kingi po coś Pa!-krzyknęła i wybiegła z mieszkania.
-Napijesz się czegoś? 
-Nie, dzięki. Słuchaj bo ja przyszedłem cie przeprosić. Przepraszam ze wtedy na ciebie krzyczalem no i za to w kinie.-stałam odwrócona do niego tyłem i wkładałam zakupy do szafek,nie odzywałam sie-Ola...powiedz coś...
-Nie gniewam się.
-Na prawdę cie przepraszam. Mam coś dla ciebie.-wyciągnął z kieszeni śliczny naszyjnik z motywem piłki do siatkówki.-Proszę. 
-Nie Kacer ja nie mogę go przyjąć. 
-Ale dlaczego? Nie podoba ci się? 
-Nie o to chodzi. Po prostu on na pewno był drogi nie mogę go przyjąć. 
-Możesz. I wcale nie był taki drogi. 
-Nieeee....
-Ola proszę...
-No dobrze. Dziękuję Ci. -przytuliłam się do niego.
-Mam jeszcze jedno pytanie...
-Tak?
-Poszlabys ze mną na bal SKRY?
-Yyyyyy Kacper ale ja już z kimś idę. Przykro mi...
-Z Wojtkiem?-cały się spiął i zacisnął pięści. Czy młoda mogła mieć rację? 
-Tak. Skąd wiesz?
-Widziałem jak cie dzisiaj podrywał.-powiedział zły. 
-Nie podrywał mnie. Po prostu rozmawialiśmy. 
-Powiedz mi, tylko tak szczerze. Podoba Ci się? Czujesz coś do niego?
-Co? Kacper o co chodzi?
-Po prostu chce wiedzieć. 
-Jest przystojny ale nic do niego nie czuje. To tylko moj kolega.-po tych słowach rozluźnił się. 
-Chciałem tylko wiedzieć. 
-Rozumiem. Wiesz z kim pójdziesz na bal?
-Nie. Pewnie po prostu pójdę sam. Albo wcale.
-No coś ty! Musisz tam być!  Może Kinga?
-Siostra Ali?
-No! Na pewno się zgodzi.
-W zasadzie czemu nie.
-No i juz masz partnerkę. Napisze do Natki żeby ją tu sciagla i zapytasz. Będą wniebowziete ze pójdą tam razem.
-Hahaha na pewno. 
Kinga z Natalia przyszły po godzinie. Oczywiście zaczęły skakać i piszczec kiedy Kacper zapytał Kingi czy będzie mu towarzyszyć na balu. Pogadałam jeszcze z Kacprem o ich zbliżających się urodzinach które są już za 2 dni! Jutro mamy iść na zakupy po treningu żeby wybrać jakieś prezenty. Ja oczywiście już wiedziałam co im kupie. Później Kacper się zebrał i pojechał do siebie a ja oglądałam seriale i około 22 poszłam spać. 

Rozdział 4

*Dwa dni później*
Nie wiem o co znowu chodzi ale chłopcy chyba coś wymyślili bo zawiezli młode na trening a nas biorą do kina, później ponoć mają dla nas jakaś niespodziankę ale nie chcą nic powiedzieć.
-Ale Kacpiś no powiedz mi o co chodzi.
-Nie ma mowy. Chodźmy juz.
Wyszliśmy z mieszkania a na klatce spotkaliśmy sąsiadkę.
-Dzień dobry pani Basiu.
-Dzień dobry dzieci. Miło was widzieć.
-No wie pani juz za niedługo niestety nie będziemy się widywać. -powiedział Maciek
-Ale jak to. Olu przeprowadzacie się?
-Tak pani Basiu do Bełchatowa.
-No tak wy młodzi nie możecie wytrzymać długo w jednym miejscu. Ale miłość jest ważniejsza. Ciesze się ze się w końcu zeszliście z Kacperkiem.-powiedziała i weszła do mieszkania.
-No właśnie a wy kiedy się w końcu spikniecie?- spytał Muzaj
-Co?-zapytałam-O czym ty mówisz?  Przecież my się TYLKO przyjaźnimy! Nigdy nie będziemy razem!-krzyknęłam i wyszłam szybko z bloku. Stanęłam przy aucie i czekałam na resztę. Odechciało mi się juz tego kina i tego wszystkiego! Po chwili zeszli z klatki. Widziałam ze Kacper jest strasznie zły i zdenerwowany a Muzaj jakby próbował go pocieszać. O co im chodzi wgl? Para ruszyła swoim autem a ja wsiadlam do białego audi Piechockiego. Gdy nie mogłam wytrzymać juz ciszy która panowała w aucie od początku zapytałam.
-Co jest?
-Nic-odparł oschle
-No przecież widzę!
-Co widzisz? No co widzisz? Właśnie ty nic nie widzisz!
-A czego ja takiego ważnego nie widzę co? No powiedz mi!-chłopak się zmieszał
-Nie chce mi się o tym gadać wiec skończy tą bezsensowna rozmowę!
-Ale dlaczego? Właśnie ja chcę rozmawiać!
-Przestań.
-Wiesz co? Zatrzymaj się!
-Co?
-No Zatrzymaj się!  Nie chce juz żadnego kina! Wysadz mnie tutaj wracam do mieszkania.
-I co ja powiem reszcie? Ze co?  Ze masz jakieś humorki? Proszę Cię nie rób scen pojedziemy posiedzieć i tyle.
-Wiesz co kacper? Nie poznaje cie!
Nic się już nie odzywalismy. Pod kinem od razu podeszłam do Ali i razem poszliśmy po bilety. Oczywiście chłopcy nie pójdą na żadne "denne romansidła" wiec musiałysmy iść z nimi na co? Na horror oczywiście. Niestety nie było 4 wolnych miejsc obok siebie wiec my z Kacprem musieliśmy siedzieć rząd wyżej. Jakoś mi się to nie uśmiechało... Ten horror był straszny! Wszędzie jacyś ludzie we krwi! Ala siedziała wtulona w Maćka a mi głupio było przytulic się do Piechockiego po tej akcji w aucie.
-Mogłabyś się tak nie wiercić?
-Boje się.
-A ja chcę oglądać. Jak masz się tak wiercić to się przesiadz albo wyjdź. 
-Co?-byłam zdziwiona jego słowami. Było mi przykro przez to co powiedział wiec wzielam torebkę i wyszłam. Wsiadłam do autobusu i ruszyłam do mieszkania gdzie była już Natalka.
-Cześć. A ty nie miałaś być w kinie?
-Miałam.-powiedziałam smutno
-Hej, co się stało?
-Nie wiem. Kacper się chyba obraził nie wiem kompletnie o co mu chodzi! Twierdzi ze nic  nie widzę a ja nie wiem o co chodzi! Nic nie chce mi powiedzieć!
-A dlaczego wróciłas do domu?
-Poszliśmy na horror no i wiesz jak ja się boję no i się trochę wiercilam no a on do mnie ze chce oglądać i ze jak mam się tak wiercić to żebym się przesiadka albo wyszła. Wiec wyszłam.
-Co za dudek!  A Ala? Maciek?
-Siedzieli przed nami pewnie mnie nawet nie zauważyli jak wyszłam.
-Przykro mi. Może... pójdziemy naaaaa zakupyyyy!-wykrzyczała
-No nwm.
-No weź!  Poza tym SKRA ma jakiś tam bal sportowca i potrzebuje sukienki.
-Aaaa zaprosił cie?-spytałam podekscytowana
-Tak! Ale Kacper nic ci nie mówił? Oni też to mają.
-Nie.
-To może to miała być tak niespodzianka?
-Nie wiem może... dobra zbieramy się trzeba kupić ci tą kieckie i oczywiście szpilki!
-Idę się przebrać! 
Po 10 minutach szliśmy w stronę galerii. Po godzinie Natka miała już kupiona śliczna czarna, rozkloszowana sukienkę przed kolano i czarne szpilki z paskiem na kostce. Nie obeszło się też żebym to ja jakiejs nie kupiła. Ecree, przed kolano, z tiulem była śliczna.  Kupiłam tez jasne szpilki. Oprócz tego kupilysmy jeszcze kilka koszulek, spodenki i dwie pary takich samych ogrodniczek. Będziemy jak bliźniaczki 😂😍
Po powrocie do domu zjadlysmy zamówiona pizze i siedzialysmy przed TV około 18 ktoś zaczął dobijac się do drzwi.
-Olka gdzieś ty była? -naskoczyla na mnie Ala
-Jak to gdzie? W domu?
-Ale czemu wyszlas z kina?-wróciłam ich do domu. Była oczywiście ze swoim boyem😂
-Nooooo...no bo tak. Kacper wam nie powiedzial?
-No nie powiedzial ze nie wie.
-Bo...zle się poczułam i nie chciałam wam psuć zabawy wiec wyszłam. 
-Źle się poczułaś? A co mają znaczyć te zakupy?
-Oj Ola przestań kręcić.-wtrąciła się moja siostra-wyszła bo się bała a Piechocki to taka dupa wołowa ze stwierdził że jeśli się boję to niech wyjdzie.
-Co? -zdziwił się Siatkarz.
-No co?
-Tak ci powiedział?
-No powiedział ze jeśli mam się tak wiercić to żebym się przesiadła albo wyszła wiec wyszłam.  Ale nie róbmy z tego afery.
-Przyjebie mu.-powiedział Muzaj i wyszedł szybko z mieszkania.
-Maciek! -wolałam ale już nie słyszał.
-No super. Po co to mówiłaś?!-krzyknęłam do siostry.
-Bo jest głupi!  Przyjaźnicie się tyle lat a on co? Tak po prostu cie olewa?!
-Wcześniej się poklócilismy w aucie i był zdenerwowany
-O co?
-Chciałam się dowiedzieć czemu był taki zły ale on zaczął krzyczeć ze ja nic nie widzę i zaczęliśmy się kłócić. Ale to nic takiego.
-Co za dupek. No ale nic już Maciek z nim sobie porozmawia. A teraz pokazywać zołzy co kupiluscie.
-Bo jest ten bal SKRY wiec kupilysmy sukienki.-podekscytowała się Natka.
-No jest też tam idziemy Ola.
-Co? A ja niby po co?
-Idziesz tylko jeszcze o tym nie wiesz. Wow Natalka jak cie ten twój zobaczy to z wrażenia padnie-zasmiala się
-No i tak ma być! O to chodziło.  Ale patrz co ona upolowała! I to jeszcze na promocji!
-O jprd... zajebista! Będziesz mi jej pożyczać! 
-hahahah chciałabyś! 
-Ej a myślicie że wytrzymam tyle czasu w szpilkach?
-Oj młoda wątpię-stwierdziła przyjaciółka-Ale wiesz co ja mam takie ładne balerinki ona będą świetnie pasować. Pożycze ci ich!
-Oj to super. Ale będzie zabawa! Już się nie mogę doczekać! 
-Ty się tak nie rozkręcaj! Przed 24 masz być w domu!
-Co? Olka ty sobie żartujesz prawda?-spytałam sprzestraszona
-Hahaha no pewnie, przecież Ala tam będzie! Ale jak się dowiem ze piłaś to po ciebie tam przyjade!
-Oj no znasz mnie! Przecież nie jestem glupia.
-No wiem wiem.
-A poza tym to mówiłam ci ze ty tez tam będziesz.  To właśnie miała być ta niespodzianka. Kacper miał cie zaprosić ale zobaczysz że przyjdzie tu jeszcze z kwiatkami jakimś prezentem przeprosi i cie zaprosi.
-Nie kupi mnie jakimiś kwiatkami i blyskotkami.
-Oj przestań. Dobra ja się zbieram. Pojadę sprawdzę sytuacje u Piechockiego.  A i pakujące się powoli! Pa laseczki!-No i sobie poszła...
-Co robimy?-zapytała siostra.
-Nie wiem jak ty ale ja idę spać. 
-Juz? Dopiero 20!
-Zmęczona jestem.
-No ok. To ja tu posprzątam.
-Oki.
Wzielam szybka kąpiel i położyłam się do łóżka. Zmęczona odplynelam objęcia Morfeusza.

                              ~•~

W końcu jakis dłuższy rozdział 😁 Wiem, że szału nie ma(dupy nie urywa) ale to dopiero moje pierwsze opowiadanie i mam nadzieje ze będzie coraz lepiej. Widziałam, że już kilka osób tutaj zaglądał wiec chciałabym  abyście komentowały, ponieważ wtedy wiem, że mam po co pisać a tak to lipa trochę xd Do kolejnego! 😘

sobota, 29 kwietnia 2017

Rozdział 3😊

-Jeeeeny. Jest z Bełka. Gra tam w drużynie juniorów i w reprezentacji, chodzi do liceum   tutaj ale od nowego roku chce się przenieść do Bełchatowa.
-Siatkarz?-zapytał zdziwiony Kacper
-No tak
-Masz jakieś jego zdjęcie? -zapytaniu wróciłam do przesłuchań.
-No na telefonie mam jedno.
-No to pokazuj!
Pokazała nam zdjęcie przystojnego brunetka.  No fiu fiu ale sobie wybrała! 
-No no no Natka niezłe ciacho.
-No wiem. Koleżanki mi go zazdroszczą. To najprzystojniejszy chłopak w szkole.
-No dobra bo my tu gadu gadu a ja miałem wam coś powiedzieć.
-No juz cie słuchamy.  Zaczynaj.
-No bo wy mieszkacie w Łodzi no i ja też.
-Na prawdę? Ameryki nie odkryłeś!- ona to jak zwykle musi się wtrącić.
-Cicho mała gnido. To co powiem ciebie w 100% zadowoli. Otóż postanowiłem wynająć mieszkanie w Bełchatowie.
-A co my mamy z tym wspólnego?
-Otóż to, że Maciek tez chce to zrobić i znaleźliśmy takie fajne dwa domki zaraz obok siebie i pomyśleliśmy ze może wy z nami zamieszkanie.
-Ale ja nie zostawię tutaj Kingi! -krzyknęła młoda.
-O was też pomyśleliśmy. Gracie w drużynie tutaj, ale tam jest świetna szkoła sportowa i klub. Konczycie gimnazjum wiec moglybyscie tam chodzić.
-No to jest zajebisty pomysł!  Chociaż raz powiedziałeś coś mądrego! 
-Te te te hamuj się!
-No a ty co o tym myślisz?
-Kacper... ja nwm. Musiałabym tutaj wszystko zostawić...
-Ale tam będziesz miała nas. Chcesz zostać tutaj sama?
-No właśnie Ola zgodz się!- prosiła siostra.
-No dobra.
-Huraaaaa musze zadzwonić do Kingi!-krzyknęła i pobiegła do swojego pokoju.
-Nawet nie wiesz jak się ciesze. W zasadzie to mu już kupiliśmy te domki wiec teraz trzeba tylko się wprowadzić.
-Jesteś niemożliwy.-pocałowałam go w policzek.
-Wiem, wiem. I za to mnie kochasz.
-Oczywiście. -przytuliłam się do niego.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę i musiał się zbierać. Ja wzielam prysznic i położyłam się spać.

Rozdział 2 😘

-Jeeeeny. Jest z Bełka. Gra tam w drużynie juniorów i w reprezentacji, chodzi do liceum   tutaj ale od nowego roku chce się przenieść do Bełchatowa.
-Siatkarz?-zapytał zdziwiony Kacper
-No tak
-Masz jakieś jego zdjęcie? -zapytaniu wróciłam do przesłuchań.
-No na telefonie mam jedno.
-No to pokazuj!
Pokazała nam zdjęcie przystojnego brunetka.  No fiu fiu ale sobie wybrała! 

-No no no Natka niezłe ciacho.
-No wiem. Koleżanki mi go zazdroszczą. To najprzystojniejszy chłopak w szkole.
-No dobra bo my tu gadu gadu a ja miałem wam coś powiedzieć.
-No juz cie słuchamy.  Zaczynaj.
-No bo wy mieszkacie w Łodzi no i ja też.
-Na prawdę? Ameryki nie odkryłeś!- ona to jak zwykle musi się wtrącić.
-Cicho mała gnido. To co powiem ciebie w 100% zadowoli. Otóż postanowiłem wynająć mieszkanie w Bełchatowie.
-A co my mamy z tym wspólnego?
-Otóż to, że Maciek tez chce to zrobić i znaleźliśmy takie fajne dwa domki zaraz obok siebie i pomyśleliśmy ze może wy z nami zamieszkanie.
-Ale ja nie zostawię tutaj Kingi! -krzyknęła młoda.
-O was też pomyśleliśmy. Gracie w drużynie tutaj, ale tam jest świetna szkoła sportowa i klub. Konczycie gimnazjum wiec moglybyscie tam chodzić.
-No to jest zajebisty pomysł!  Chociaż raz powiedziałeś coś mądrego! 
-Te te te hamuj się!
-No a ty co o tym myślisz?
-Kacper... ja nwm. Musiałabym tutaj wszystko zostawić...
-Ale tam będziesz miała nas. Chcesz zostać tutaj sama?
-No właśnie Ola zgodz się!- prosiła siostra.
-No dobra.
-Huraaaaa musze zadzwonić do Kingi!-krzyknęła i pobiegła do swojego pokoju.
-Nawet nie wiesz jak się ciesze. W zasadzie to mu już kupiliśmy te domki wiec teraz trzeba tylko się wprowadzić.
-Jesteś niemożliwy.-pocałowałam go w policzek.
-Wiem, wiem. I za to mnie kochasz.
-Oczywiście. -przytuliłam się do niego.

Po siedzieliśmy jeszcze  chwilkę i musiał się zbierać.  Ja wzielam prysznic i położyłam się spać.